Prawdę napisawszy, nic bardziej oczywistego. Trudno nawet sobie wyobrazić, żeby w jakimś tekście, na przykład w tym, nie był zawarty inny tekst, bo przecież z liter które tworzą ten tekst z całą pewnością można ułożyć inny tekst. Wiele tekstów można ułożyć.
Nam chodzi jednak o działanie jak najbardziej świadome.
Na przykład: tak napisać jakiś tekst, żeby pierwsze (albo drugie, albo trzecie, albo czwarte, albo ostatnie) litery wyrazów układały się w inny tekst. Albo żeby pierwsza litera pierwszego wyrazu, druga litera drugiego wyrazu trzecia litera trzeciego wyrazu czwarta litera czwartego wyrazu piąta litera piątego wyrazu a jeśli piąty wyraz nie ma pięciu liter to pierwsza litera tego wyrazu a potem druga litera następnego wyrazu i tak dalej, układały się w inny tekst. Albo żeby czerwone litery układały się w czerwony tekst, niebieskie w niebieski, a zielone w zielony, oczywiście wtedy, kiedy wyrazy składałyby się z liter w tych kolorach – oprócz tego byłyby jeszcze czarne litery i te czarne razem z kolorowymi dawałyby tekst podstawowy... Albo słowa odczytywane w kolejności wyznaczonej ruchem konika szachowego... I tak dalej.
Oczywiście tak wybrane litery niekoniecznie musiałyby układać się w inne teksty – mogłyby tworzyć znaki, symbole, albo wręcz obrazy.
Ciśnie się na usta pytanie: po jaką cholerę tak to komplikować? Ano po taką cholerę, że świat jest cholernie skomplikowany, więcej niż cholernie.
Więc czy nie lepiej upraszczać, zamiast jeszcze bardziej komplikować?
Ale jeśli chcemy zrozumieć świat, to musimy zrozumieć jego skomplikowanie – uproszczone modele nam w tym nie pomogą, nawet przeszkodzą i tym samym jeszcze bardziej wszystko skomplikują.... Niemniej jednak i tu należy zachować umiar. To co proste powinno pozostać proste i powinno być odwzorowane i przedstawione prosto. Jak tu jednak oddzielić proste od skomplikowanego?

Na przykład takim szlaczkiem:


< < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < < <